YayBlogger.com
BLOGGER TEMPLATES

środa, 28 maja 2014

23. "Szarpiąc gnaty"

http://weheartit.com/entry/103758054/via/sara_wolf_75?utm_campaign=share&utm_medium=image_share&utm_source=tumblr
<Że nie mogłam znaleźć rysunku/zdjęcia, który/które odpowiadałoby mi w stu procentach, wstawiam mrugające oczęta.>

"Szarpiąc gnaty"
Niczym ten sęp, przygarbiony na gałęzi drzewa,
Wpatrując się ślepiami w ciało ofiary,
Tak ty spoglądałaś na postać cielęcą,
Pozbawioną jej dotychczasowej wiary.
Zerwałaś się, skrzydłami uderzając powietrze,
Przecinając tlen ostrymi piórami
Nurkując w głąb ciemności, z punktem jaśniejącym
Unosząc się niziutko nad kwiecia głowami.
 Wbijając swe szpony, trafiłaś na serce,
Ściskając je mocno, oczy przymrużyłaś
Teraz mordowałaś, drapieżnikiem będąc
Dawniej jak to zwierzę bezbronne kwiliłaś.

wtorek, 27 maja 2014

22. Cienka, pomarańczowa linia



22? Czyżby potrójnie +1 szczęśliwy post?7+7+7+1= 22
Nie. To kolejny zwykły, codzienny wpis.

Dzisiaj krótkooo na temat historii świata i żywotach ludzkich. Jakby na to nie spojrzeć, często istnieje cienka granica, której nie powinniśmy przekraczać. Czy to czyjaś "strefa prywatna" ("Nie dotykaj mojego ramienia, to okropne, mam swoją strefę!"), "strefa psychiczna" ("Ej, nie podważaj mojego zdania, ja mam rację i moje myśli są najmądrzejsze"), strefa modowa ("O em dżi, ubrałaś neony tak jak ja! Co z tego, że neony są teraz modne? Dzisiaj ja je założyłam, koniec-kropeczka-gwiazdeczka!").
Jeśli nie do końca rozumiecie tytuł, możecie pobawić się w googlowanie, (w tym wypadku "cienka czerwona linia") myślenie logiczne, lub, jeśli macie ochotę- możecie założyć, że ta pomarańczowa kreska jest czymś, czego przekroczyć się nie powinno. Dokładnie.
 I teraz przyszedł czas na ogłoszenia~
Ogłoszenia:
1. Dzisiaj jest wtorek.
2. Yay.
3. Ten post miał być na piątek, ale sprawy się pokomplikowały.

Dziękuję, to by było na tyle!
Motywacyjny tekst: Dotrwamy do wakacji :I

poniedziałek, 26 maja 2014

21. Chwała naszym rodzicielkom.

 

You are right there mother

Dzisiaj Dzień Matki, tak więc świętujmy! Wszystkim rodzicielkom złóżmy życzenia i pokażmy im naszą wdzięczność, niezależnie od tego, w jakiej sytuacji są teraz. Wdzięczność, wdzięczność i jeszcze raz- wdzięczność za życia. v u v
Po raz kolejny dość krótko i rzeczowo, no ale cóż. Czasu mało, nawet bardzo, jednak wypadałoby podkreślić, jak bardzo wyjątkowy jest ten dzień. Tak więc, niech żyją matki! (matki Polki, nah nah)

Ps. Blogger jest nieco nieokiełznany, tak więc musiałam zmodyfikować kolejność postów i dlatego był kilkudniowy zastój. Tak czy siak, nikt mi tego za złe mieć nie będzie. ; u ;

Trzym się motzno każdy,
Tulże swą Kangurzycę matulę
Albo składaj jej życzenia

czwartek, 22 maja 2014

20. Doceńmy spokój


Dwudziesty post? Czyżby mały jubileusz? Tak, to właśnie on.
Konfetti, szampan, świętujmy, świętujmy!

Zasadniczo dziś nie mam jakiegoś ważniejszego tematu, chciałam tylko coś wam przekazać. Tak więc, chwilowo posty ukazują się codziennie, ale w razie, gdyby zabrakło mi czasu bądź tematów do pisania, mogą być małe zastoje i przerwy. Jeśli któraś z nich byłaby zbyt długa (więcej niż trzy-cztery dni), wtedy naszykujemy jakiś porządniejszy wpis, albo zrobimy coś super-niesamowicie-wspaniałego. Albo po prostu, coś śmieszniejszego.

Dziękuję za uwagę i żegnam.

środa, 21 maja 2014

19. Pustka, która rośnie

http://www.pixiv.net/member_illust.php?mode=manga&illust_id=30039013

Hej, ludności Polska, chyba pora zarzucić jakimś wierszykiem, bo już dawno nic nie rymowałam! Tak więc, zapraszam serdecznie do przeczytania.
  
"..."
Pustka
Co powolnie wyżera me ciało
Czarna śmierć, która pragnie
By nic nie pozostało
Ani okruch skóry
Ani kawałek kości
Krzywy wyraz smutku
Szeroki uśmiech radości
Nawet kurzu odrobina
Co spadła mi na ramię
Nawet jedno słowo
Przez me usta wypowiedziane 
Pozwalam jej robić to dalej
Bo nic w tym złego nie widzę
A za moją ślepotę
W głębi duszy siebie nienawidzę

wtorek, 20 maja 2014

18. Czego to człowiek nie znajdzie...

jadelaurelxo:tattoosandbeyond:hojasenblanco:Dangerous wolfITS SOOO FLUFFYYYYHe’s thinking “damn I guess those dogs were onto something when they went and lived with humans…”

Witam, witam, o zdrowie nie pytam, bo dziś krótko, rzeczowo i tak z lekka humorystycznie. To znaczy się, zależy jak kto postrzega treści humorystyczne...

Wczoraj przeglądałam moje stare podręczniki i nagle z jednego z nich, a dokładniej tego z biologii, wypadła karteczka. No i wzięłam ją do łapki, patrzę, a tam wyrysowane wielkie litery "Long November" ("Długi listopad") i coś tam po angielsku piszę. Biere kartkę i sobie czytam.
"Arthur, why you did it. Without any mercy. Ufff, I don't like, when you're like that. Artie. Please, Wiktoria, come back with your normal Tinki Winky face
Owh"
Nie ukrywam, że byłam w szoku po przeczytaniu tak osobliwej notatki. Czytałam razy parę, ale raczej się nie pomyliłam. To dziwne było i już. A teraz, wolne i bezsensowne tłumaczenie powyższego tekstu dla osób słabiej radzących sobie z językiem angielskim:
" Arturze, dlaczego to zrobiłeś. Bez miłosierdzia. Ufff, nie lubię, kiedy jesteś taki. Artuś. Proszę, Wiktoria, powróć ze swoją normalną twarzą Tinki Winky
Och"
Na początku jeszcze sens widać, ale z każdym nowym słowem jest go coraz to mniej. I tak oto kończymy krótką opowieść zagadkowej kartki.

3-majcie się! (ohoho, jak patriotycznie)

poniedziałek, 19 maja 2014

17. "Smuglianka" Rozdział II

Czas na rozdział drugi, czy tego chcecie, czy nie. Znowu trochę gadania o uczuciach, mało akcji i denna papka, zbiorowisko słów. Zapraszam.


"Krew"
Rozdział drugi


Arkadij ze spokojem przeliczał ciała losowo porozrzucane na polu. Na wstępie, obliczając poległych Niemców, uśmiechał się szeroko, komentując widok pod nosem słowami - „Ten słaby naród”. Jednak później twarz jego przybrała inny wyraz i zdawał się bardziej strapiony, obserwując wygasłe czerwone gwiazdy. Tak, jak polecił, powoli zaczęto zbierać ciała.
 - Kiedy powozy przyjadą, będziemy mogli poukładać je i zabrać do domów – powiedział, nieco nieobecny, nadal wpatrzony w znajome mundury – Z pewnością rodziny tych żołnierzy chciałyby ujrzeć swoich bliskich. Nawet w tym stanie.
Reszta obecnych jedynie pokiwała głowami, nie mając ochoty na komentowanie sytuacji. Już nie jeden z ich przyjaciół poległ na wojnie, a użalanie się nad zmarłymi było… Wręcz bezsensowne. Przecież podczas walki co chwila ktoś umiera i jest to rzeczą naturalną.
Gdy młodszy porucznik w zamyśleniu spuścił głowę, starając się choć na moment skupić i uciec od otaczającej go rzeczywistości, Wiktor kaszlnął znacząco, uśmiechając się nieśmiało.